Translate

poniedziałek, stycznia 18, 2016

Na kanapie

Mężu wczoraj wstaje z kanapy i pokazując mi swój bok
- Żono, boli mnie ten bok. Chyba coś mi się tutaj odbiło.
- Kanapa - odpowiadam.

W uzupełnienu dodam: mężu cały dzień na kanapie spędził.

sobota, stycznia 16, 2016

Gotowi na chorowanie?

Bycie mamą 9.latka to wydawałoby się chorowanie pod kontrolą. Nie ma tego przedszkolnego balansowania pomiędzy bywaniem w przedszkolu a bywaniem w domu. W pierwszym roku Młodego przedszkolego szala przechylała się na dom.
W czwartek wracam ze spotkania, akurat nie wzięłam telefonu, sprawdzam: szkoła dzwoniła. W takich chwilach robi mi się gorąco. Próbuję się dodzwonić, zajęte. Dzwonię do męża z pytaniem, czy szkoła do niego dzwoniła. Nie.
Udaje mi się dodzwonić na świetlicę. Pani podpowiada, że Pani pielęgniarka mogła dzwonić. Dzwonię do gabinetu, nikt nie odbiera. Uff, udaje mi się. Pani Pielęgniarka mówi, że Młodego boli brzuch, bardzo boli. Napisałam maila do Szefowej, powiedziałam Zastępcy, zostawiłam bałagan na biurku, niedopitą kawę i pędem do szkoły. Wpadam do klasy. Młody leży na dywanie skulony. Fantastyczna Pani wychowawczyni mówi, że Młody nie chciał herbatki, chciał się tylko położyć.

A dziś - piękna zima na zewnątrz z -5 na termometrze, a my w domu. Młody z +39.7 dzisiejszej nocy.
A mama na L4 do końca przyszłego tygodnia.
Zdrowie wracaj! Zimo poczekaj na nas!

sobota, grudnia 19, 2015

Prawo serii

Życie bez lodówki to poczucie ogromnej pustki. Nie dość, że dziura ziejąca w kuchni to puste brzuchy wszystkich. Ile możemy jeść kanapki? Pogoda nam sprzyjała, więc lodówka została zainstalowana na balkonie.
Taki był nasz tydzień. Ale wczoraj z wieczora, dotarła. JEEEESSSTTT! Młody sprawdzał wczoraj, czy oby to nie żart, czy chłodzi. Chłodzi, mrozi....
A dlaczego prawo serii? Dwa lata temu przed świętami pralka odmówiła posłuszeństwa...
Udanego przedświątecznego weekendu.

czwartek, grudnia 10, 2015

Mistrzyni

Naprawdę jestem. Wchodzę do pracy. Zdejmuję kurtkę, odkładam torbę, włączam komputer. Patrzę na siebie? A ja mam fartuch na sobie!
No tak. Rano Młodemu smażyłam placuchy.
W samoobronie powiem, że to nic  w porównaniu, co mężu uczynił raz z Młodym. Odbieram Młodego z przedszkola (dodam, że to historia) zimą i pytam, dlaczego nie ma majtek. On na to, że tata mu nie założył:-) Męźowi daję reprymendę, a mężu na to, że przecież nie naszykowałam.

sobota, grudnia 05, 2015

Are you ready for advanced?

Wzięłam byka za rogi. Od października chodzę na kurs przygotowawczy do cae. Plan jest taki, że w czerwcu 2016 planuje przystąpić do egzaminu. Na razie tego nie widzę. Do egzaminu mam 6 miesięcy, więc jak się zepnę to dam radę....

Miłego weekendu! U Was też słonecznie?


poniedziałek, listopada 30, 2015

Spektakularny upadek

Krzątam się w domu. Jemy zupę, sprzątam w kuchni. Zwykle resztki wyrzucam do łazienki i... ruszam w podróż po
naszych 46 m2. I jak nie wywinę orła. Nogi nie chciały ze mną współpracować. Ręce natomiast kurczowo trzymały talerz, gdyż głowa wysyłała sygnały - nie zbij znowu talerza. No i się udało. Zawartość talerza znalazła się na ścianie, luksferach i podłodze. Podniosłam się, ręka zbita, ale talerz uratowny.
I wiecie co, po raz drugi życie mi przed oczyma przeleciało... Ten pierwszy raz to zjazd na sankach...

Widok z naszego okna zniewalający. Teraz jest mniej barwnie, choć też urokliwie.

środa, października 07, 2015

Fotel

Od kilku dniu poszukuję karty do wejścia w pracy. Obstawiłam samochód. Przeszukałam, nie ma. Spisałam na straty i zastanawiałam się, jak "wyłudzić" nowy. Wysiadam z samochodu, zerkam jeszcze raz. Nie ma. Zerkam na siedzenie kierowcy? JEST! Od kilku dni na nim jeżdżę :-)

Już środa. Odliczam do dwóch i piątek. I jeszcze po południu Pani Zuzia i... weekend.