Translate

wtorek, września 15, 2015

Chorowanie czas zacząć PART 2

No żeby nie było tak kolorowo. Młody szybko się wykaraskał z choroby. Kaszle jeszcze, jakby rzekł pediatra, produkcyjnie. Stara się pamiętać o zakrywaniu buzi. Ciekawam, czy się tylko stara, czy tak czyni.
No więc Młody na dobrej drodze do wyzdrowienia.
Natomiast mamę, która dużej kubatury nie jest, ale ma siłę wewnętrzną i donośny głos (by ktoś mi nie zarzucał, że nie dosłyszał) wirus zmutowany dorwał. Liczę na to, że Młody sprzedał mi go, nie wiedząc o tym. Choróbstwo - gardło, glut już w wydaniu bakteria, pękająca głowa, bolące uszy (raz jedno, raz drugie) - lekarz odrzekł wirus i wysłał na L4. Nowa Szefowa wcześniej wydała polecenie służbowe - lekarz jest od 10, zapraszamy do biura w zdrowiu. Nawet nie miałam siły dyskutować.
Wczoraj Młody rozłożył mamie łóżko i kazał leżeć. Mama się nie opierała.
A dziś czuję progres. Dreszcze przeszły, gardło i uszy nie bolą. Głowa pęka, ale leżąc można znieść.
Wczoraj, zamiast medykamentów, dałam się ponieść medycynie tradycyjnej. 2 łyżki wódki, 2 łyżki miodu, pół wyciśniętej cytryny zagotowałam i w łóżku sobie sama zapodałam.
Mężu do mnie, że jak to chorowanie dłużej potrwa to rano za kierownicę nie będę mogła wsiąść.
Młody natomiast widzi dobre perspektywy dla siebie. Mamo i odbierzesz mnie jutro wcześniej i zaprowadzisz w środę później. Nawet chorująca mama może się do czegoś przydać.



piątek, września 11, 2015

Chorowanie czas zacząć

Nawet nie zauważyłam, że Młodego coś bierze...
Wczoraj w szkole bolała głowa, zużycie chusteczek dramatycznie wzrosło. I jeszcze ta gorączka.
No to mama na opiece!

środa, września 09, 2015

Rower

Czy to jednak jesień? Poranki na to wskazują
 5.45 budzik. Podrywam się o 6. Dom śpi. Robię śniadanie Młodemu do szkoły. Dla siebie przygotowuję, piję siemię (zdrowotnie). W polarze i kurtce odpinam rower i jadę. Falstart na klatce, brak powietrza w tylnym kole. Pod blokiem znowu pompowanie. Nie poddaję się. Jadę dalej. Rowerzystów coraz mniej. Garstka, która mnie mija w czapkach na głowie, rękawiczkach. Ja w polarze i kurtce, ale głowa i uszy nie wygrały z wiatrem i wilgocią. Mimo to, dałam radę. Jedyna, która pojechała rowerem do biura. Następnym razem będę mądrzejsza i czapkę założę. Tylko... nie wiem, kiedy będzie następny raz? Jutro jadę samochodem.


niedziela, sierpnia 09, 2015

Wolny czas

Przepakowani jedziemy dalej. Teraz w okrojonym składzie będziemy urlopować.  Ja i Młody oraz córki mojej siostry. Mężu nas zawozi, by przywieźć moją siostrę.
Wczoraj ustaliliśmy, że o 6 rano wyjeżdżamy. Ja obudziłam się 5.45, by dokonać ostatnich pakowań. Mężu podniósł głowę i powiedział, jeszcze pół godziny..

W takim razie idę zrobić kawę.

Dobrej niedzieli.


czwartek, lipca 30, 2015

Szarmacki mężczyzna

Jestem w Młodym w sklepie i kupuję sobie krótkie spodenki. Mierzę, a Młody na to: wiesz, ale te spodenki Ciebie odmładzają...

Udanych wakacji.

piątek, lipca 24, 2015

Świeżość

Przyjście nowego zawsze niesie niedzieje lepszego, świeżego. Oczywiście towarzyszą temu obawy, czy na pewno będzie lepiej. Przyjście nowego to też zburzenie siatki powiązań, zależności, koligacji i kolesiostwa.
Zastanwiające jest, gdy do firmy dołączają nowi nieobojętni zarządzającemu. Neotyzm tak szybko, czy faktycznie są wartościowymi pracownikami? Oby to drugie.
Miło być solenizantką.
A dziś wieczorem. Młody, ja, popcorn i pingwiny... Przyjemny ciepły wieczór:-)



sobota, lipca 18, 2015

Poranki

Lubię soboty. Szczególnie poranki sobotnie. Kawka. Książka. I tak godzinę.
Na później odkładam obowiązki. Obiad, porządki, prasowanie.
Czas wakacyjny to taki czas rozluźnienia, jeśli chodzi o porządki i obiady. Sprzątamy po przysłowiowych łebkach, obiady są tylko weekendowe. W końcu mamy wakacje.
Miłego weekendu.