Duma mnie rozpiera.
Nie było Młodego zaledwie tydzień, a on w ciągu tygodnia skacze do basenu i nurkuje do samego dna, zbierając przedmioty.
Pamiętam niedawno, jak mówił - mamo lubię basen, ale boję się skoczyć do basenu.
O nurkowaniu nie wspomnę.
O nurkowaniu nie wspomnę.
Ja powtarzałam - nauczysz się, już niedługo... Szczerze to w duchu zastanawiałam się, czy wogóle się odważy...
Teraz skacze z rozbiegu, nurkuje na 1,40 i zbiera rzucone przedmioty. A jeszcze nie potrafi dobrze pływać...
A ja (pływająca, nienurkująca) - nurkuje razem z nim. Kto mi daje tę odwagę? Uwierzycie - syn...