Translate

poniedziałek, czerwca 30, 2014

Szefem być...

Mamo, a dlaczego Ty nie masz wakacji?- pyta mnie Młody wracając z  zakończenia roku.


Kiedyś miałam - jak byłam w Twoim wieku - odpowiadam z rozmarzeniem.
A teraz jestem mamą pracującą - odpowiadam.
Szkoda, że nie jesteś szefem- dodaje Młody.
Dlaczego? -pytam.
Bo Szefowie to na pewno mają dwa miesiące wakacji - odpowiada uradowany.
Chcieliby, z pewnością - dodaję.


Takie jest wyobrażenie dzieciaków o byciu szefem. Sądzę, że ja w wieku Młodego podzielałam ten pogląd.

......................................................................................................................................
Nasze wakacje to takie wielkie tęsknoty. Młody u babć, ja w domu/pracy. Będziemy musieli się sobą nacieszyć w weekendy. Na pewno jeden lipcowy tydzień spędzimy nad morzem. Następnie dwa tygodnie w sierpniu, oby były dwa.







poniedziałek, czerwca 02, 2014

Lubię, kocham ...

Nie lubię śmieci na ulicach - a tam wybaczam.
Nie lubię spóźnialskich - a im wybaczam.

Uwielbiam ich optymizm i radość prosto z serca.
Porównuję blachy naszych wygładzonych samochodów z ich wiecznie porysowanymi, obtłuczonymi.
Podziwiam za wirtuozerię w parkowaniu samochodów - można wszędzie
(nawet na przejściu dla pieszych bez konsekwencji).

Rozsmakowuję się w ich kuchni. 

Tydzień temu kilka dni w doborowym - kobiecym - towarzystwie w Salonikach i okolicach.











niedziela, maja 18, 2014

Dziwy

Z niecierpliwością wyglądamy każdego weekendu. Każdy z nas ma inne nadzieje związane z weekendem. Młody - mamo w końcu będę mógł zagrać (PS3), ja będę mogła leniwie rozpocząć dzień, a mąż wyczekuje niedzieli.
Wczorajsza sobota leniwo/rozplanowana. Za oknem deszcz, w kubku kawka, przede mną wyborcza weekendowa z zeszłego tygodnia (nadrabiam zaległości!), późne śniadanie, Młody za namową taty rozpoczął porządkowanie zabawek. Deszcz nie zachęcał do wyjść, ale musieliśmy przygotować obiad dla dzieci mojej siostry. Uff, dobrze, że jest samochód!
Wieczorem urodziny kolegi Młodego. Cała rodzina zaproszona. Impreza fantastyczna. Cały wieczór graliśmy w Jengę. 
A dziś? Piękne słońce za oknem. Młody jeszcze śpi. Ja piję kawkę i piszę. Nadrabiam zaległości...

W najmniej oczekiwanych miejscach spotykamy starych znajomych. W ostatnim tygodniu byłam z Młodym na wizycie kontrolnej. I tam właśnie spotkałam koleżankę, z którą nie widziałyśmy się 8-9 lat. W tamtym okresie nie miałyśmy mężów, dzieci, intensywnie ćwiczyłyśmy na fitnesie.  A teraz obie jesteśmy mamami, skupionymi na swoich dzieciach, pracy zawodowej, ćwiczymy, ale zupełnie w innych miejscach. Wypiłyśmy szybką kawkę, chwilę pogadałyśmy i z powrotem do swoich obowiązków. Zwykle czas gra na niekorzyść "nieutrzymywanych" znajomości. Nie w tym przypadku. Mogłybyśmy gadać bez końca. Może uda nam się spotkać w większym gronie...

Miłej niedzieli.

S.

 



ps. Takie dziwy to tylko u nas...



piątek, kwietnia 18, 2014

Slow down

Zamiast chwytać się za mycie okien - jeszcze zostało jedno, to największe balkonowe - siadłam na kanapie z książką, zrobiłam sobie kubek kawy z cynamonem i z lodami (rozpusta!). Dopiero weszliśmy z Młodym do domu. On na dyżurze w szkole (dziś była ich 10-tka!), ja w pracy, mąż jeszcze w pracy. Mimo przepięknego słońca nie mam sił. W pracy ogrom (jak zwykle), podświadomy stres temu towarzyszy, najbliższe dwa dni będą, jak co roku, sprawdzeniem naszych działań w ostatnim roku. 

Dziś z biura ludzie wychodzili o godzinie 12, my jako jedyny departament siedzieliśmy, ustalaliśmy, stukaliśmy w klawiatury. Każdy z nas zabrał jakiś fragment pracy ze sobą do domu - wiemy, że są Święta, ale musimy. 

Już w głowie planuję, co zrobię dziś,a co będę robić jutro. Nie wiem, jak Wy, ale ja zawsze jakoś planuję na wyrost. Ni jak nie mogę wszystkiego zrealizować.

Jutro jedna cyferka moim wieku ustąpi miejsca - wyższej. Nie mam z tego powodu żadnych specjalnych przemyśleń. Jestem starsza, mądrzejsza (może), obym nie "skapciała", nie straciła mojej energii!

Dla Was i najbliższych spokojnych, rodzinnych Świąt, mokrego Dyngusa. Po prostu Wesołego Alleluja. 

S.

sobota, kwietnia 05, 2014

To już...

Kupuję krem w aptece i pytam ekspedientkę: "1" na kremie jakiego przedziału wiekowego dotyczy?
Ekspedientka: 35, przepraszam, a ile ma Pani lat?
Ja na to:  .............
Ekspedientka:  nie, nie to Pani już krem  z "2" musi wybrać.

Mimo, że lat przybywa to optymizmu, radości mi nie ubywa. 

Słonecznego weekendu.







 







sobota, marca 22, 2014

Siła

Teatru nie odpuściłam w zeszły weekend. Opatulona, walcząca z wiatrem dotarłam na miejsce. Sztuka przezabawna, w końcu nazwa teatru zobowiązuje...


A w ten weekend mimo, że niebo nie chce "wpuścić" słoneczka planujemy dzień na zewnątrz. 
Wędrówka po Stacji Filtrów, która z zewnątrz wygląda imponująco brzmi bardzo zachęcająco.
 Mam nadzieję, że się uda...

Podczas kilkudniowej bytności w domu zajrzałam do lutowego"Zwierciadła"
(wszystkie kolorowe gazety jakoś tak zawsze czekają nim do nich zajrzę)
i tam natknęłam się na bardzo ciekawy artykuł,
rozmowę z Panią Iwoną Majewską-Opiełką - psychologiem.
Rozmowa dotyczy MOCY  w każdym z nas. MOC brzmi jakoś zjawiskowo, tajemniczo.
Zajrzycie do "Zwierciadła" lub na stronę Pani Majewskiej-Opiełki,
a może dowiecie się więcej o samych sobie.

Znacie taką definicję celu?


Cel to marzenie z datą realizacji.






Udanego weekendu.

S.







sobota, marca 15, 2014

Pierwszy raz

Pierwszy raz choróbstwo tak mnie zmogło. Chorowanie zapoczątkował mąż, który szybciutko się pozbierał. Dokuczam mu mówiąc, że z takimi gabarytami choroba nie wygra (nie jest źle, ale inaczej niż było 7 lat temu:-). Chorobę przejęłam i ja - zaczęło się niewinnie, myślałam, że na katarze i bólu gardła się skończy. Wirus był sprytniejszy. Zaatakował moje zatoki, głowę. 
I wiecie co? Zamiast dziś pędzić w gościnę do Młodego kolegi leżymy w łóżku. Młodemu pozwalam na granie w Minionki, głowy nie mam na organizowanie zabawy (już jest zajęta przez zatoki).

Wieczorem ma być teatr. Może dam radę...

Młody, gdy rano się obudził mówi zachrypniętym głosem - próbowałem Was zawołać w nocy, ale tak mnie gardło bolało...

Wiosno, ech to Ty....