Uwielbiam ten świąteczny czas. Ulice ozdobione pędzącymi reniferami, które w tym roku nijak nie pasują do wiosennej aury. Wczorajsze słońce ciekawie zaglądające do okien kojarzyło mi się z czasem Wielkanocy. Śmieje się, że to rekompensata za ostatnią właśnie Wielkanoc, która obfitowała w śnieg. Pamiętacie zajączki ze śniegu?
W tym roku nasze Święta są inne. Nie pędzimy od jednych rodziców do drugich. Wybraliśmy wariant prostszy -Wigila u jednych rodziców, a reszta Świąt u nas, my ze sobą.
Otrzymałam wczoraj mnóstwo życzeń w wersji sms, ktoś życzył mi relaksu i odpoczynku. Pomyślałam sobie, dziwne - odpoczynku?? Teraz wiem, że to życzenia trafione w dziesiątkę. Końcówka roku dała mi w kość- praca, dom, praca, bieg i stres. Tak się dałam w to zaganianie wciągnąć, że w weekendy też było mi trudno znależć oddech. Ciągle w niedoczasie.
Życzę Wam spokoju, relaksu, w tym rodzinnym czasie znalezienia kilku chwil dla siebie.
I tak na zakończenie. Wczoraj zastępowałam koleżankę w pracy. Musiałam przygotować ważne dokumenty na odpowiednim papierze. Otwieram półkę i pytam Szefa, dlaczego w szafce pachnie świątecznym piernikiem? Szef na to: o Boże piernik zrobiony na firmową Wigilię! Dodam, że owo wydarzenie odbyło się w ostatni piątek, kilka dni wcześniej. Więc wczoraj tylko nas garstka posmakowała pysznego piernika, resztę zapakowałam i zostawiłam dla piątkowego dyżuru.
Wesołych Świąt!
Ps. Zdjęcia nie chcą się wrzucać na bloga, tableta nie pokochałam, a mój zasłużony laptop prosi o naprawę,
Do usłyszenia,
Smykolandia
Translate
środa, grudnia 25, 2013
niedziela, grudnia 01, 2013
Samotność
Bycie w związku małżeńskim to nie tylko spijanie sobie z dziubków i bycie "bluszczami". Zdarza się, że w związku odczuwamy samotność. Okazuje się, że nie jest to marginalny problem. Poczucie, że ta druga połówka będzie dzieliła się z nami wszystkimi radościami, smutkami, rozterkami to mit. Nie zawsze mąż przytuli, gdy tego podświadomie oczekujemy, zapyta o nasz wielki dzień w pracy. Mąż nie jest mamą, która powie "dobre"słowo, gdy tego oczekujemy.
Jeśli nie wyartykuujemy naszych potrzeb - przytul mnie, pociesz to będziemy się "kisić" we własnym sosie.
I tak każdy z małżonków zajmuje się swoją samotnością, że zapomni o tym drugim.
Polecam cały artykuł w ostatnich weekendowych Wysokich Obcasach.
Dobrego tygodnia.
wtorek, listopada 26, 2013
Torby
U nas śniegu brak, ale ostre powietrze szczypało dziś nasze nosy i policzki.
Dziś wolniej rozpoczynaliśmy dzień.
Młody zaziębiony i kaszlący, więc od dziś celebruję L4.
Troszkę popracowałam, myśli w domu i w pracy równocześnie.
W powrotnej drodze od lekarza weszliśmy do naszego ulubionego sklepu z wędlinką.
Ja kupiłam i to i to, by nie myśleć już o zakupach w dniu jutrzejszym.
Młody obserwując, jak Pani pakuje nasze sprawunki stwierdził: mamo, chyba pójdziemy z torbami. Panie ekspedientki zaczęły się śmiać, a ja na to: Synku dokładnie z jedną.
Udanego wieczoru.
piątek, listopada 01, 2013
Lubię, gdy ...
Jesień do tej pory miło nas zaskakuje. Lubię takie niespodzianki.
Na basen do tej pory nie dotarliśmy. To nie był mój wybór, to wybory Młodego.
Niedzielne popołudnie spędziliśmy na rowerach. Młody wybrał trasę. 8 km przejechane.
A ja dumna przeogromnie - Młody dał radę i nie narzekał ...
Rośnie pasjonata sportu?? Oby. Fajnie jest dzielić wspólną pasję.
sobota, października 26, 2013
Często jest tak, że Młodemu coś obiecam, a on pamięta, ze wstydem przyznam, lepiej ode mnie.
I tym razem. Mamo, mówiłaś, że jak na dworze będzie 18 stopni to pójdziemy na basen.
I tym razem. Mamo, mówiłaś, że jak na dworze będzie 18 stopni to pójdziemy na basen.
W drodze wyjaśnienia - z uwagi na płyn w uszach korzystanie z uroków basenu nie jest dobrym pomysłem - szczególnie w okresie jesienno-zimowym, opinia lekarza.
A dziś zgodnie z prognozami u nas ma być 19 stopni.
Nie da rady. Chyba się nie wymigam.
Miłego weekendu.
sobota, października 12, 2013
Jesień, ech to ty?
Wyciągnięcie Młodego z domu, w sobotę, graniczny z cudem.
Staje na tym, że mówię, że ja wychodzę.
No więc mus nie mus Młody się zbiera.
Nie ma wyjścia, zwykle w soboty męża nie ma.
Staje na tym, że mówię, że ja wychodzę.
No więc mus nie mus Młody się zbiera.
Nie ma wyjścia, zwykle w soboty męża nie ma.
Scenariusz się powtarza - opory przy wyjściu, a później radości nie ma końca.
Dziś było tak samo. Zimno, szaro i ponuro. Wiewiórki, kaczki nakarmione.
My także - gofry, rurki i gorąca czekolada.
My także - gofry, rurki i gorąca czekolada.
Szkoda tylko, że nie założyłam czapki. Chłodno było.
Udanej niedzieli.
niedziela, października 06, 2013
Wrzesień
Wrzesień minął nam pod znakiem organizacji. Młody szkoła, klasa "0". My organizacja - kto będzie odprowadzał, przyprowadzał. Zajęcia dodatkowe. Chyba wszystko nam się udało szczęśliwie zorganizować.
W międzyczasie wieczory dwóch tygodni spędzałam na rehabilitacji lewego kolana pod tytułem - emeryci i ja. Udział w takiej rehabilitacji wymagał od nas nie lada organizacji - pomoc mojej mamy w odbieraniu Młodego. Jeśli chodzi o efekty rehabilitacji - to nie widzę spektakularnych efektów. Plusem jest fakt, że wiem, jakie ćwiczenia mam robić i mogę je robić w domu.
We wrześniu również udało nam się uczestniczyć w przedsięwzięciu VERVA STREET RACING - TOP GEAR LIVE. Młody przebierał nogami. Na mnie również to widowisko zrobiło ogromne wrażenie - fantastyczne popisy "akrobatyczne" na maszynach. Gagi w wykonaniu Hammonda, Clarksona i Maya jak zwykle dryfowały na granicy dobrego smaku. Lubię ich za ciętą ripostę i bezkompromisowe poglądy.
Podczas ostatniej wizyty u lekarza - Pani do mnie - to ile ma Pani lat - dwadzieścia ile? Ja na to, chciałabym... No nie wierzę! A ja na to - proszę spojrzeć na mój pesel...
Miłej niedzieli i pięknej pogody.
Subskrybuj:
Posty (Atom)