Pobudka 5.50. Myślałam, że zdążę na autobus, który z rannego lenistwa podwiezie mnie pod przychodnię dla dzieci. Nic z tego - nie zdążyłam.
W przychodni byłam bardzo wcześnie - z uwagi na to, że Młodego musiałam zapisać na wizytę.
Byłam druga w kolejce. Zapisy są od 7.30, ale wtedy już mogłabym mieć problem z rejestracją Młodego.
Czas oczekiwania nie traktuję jako czas stracony - czytałam książkę "Slow love". Polecam.
A co Młodemu dolega? Badania krwi wyszły niezbyt dobrze - zakażenie bakteryjne.
Z uwagi na bardzo wysoką gorączkę - antybiotyk został przepisany. Działa, bo gorączka spadła.
Doszedł męczący kaszel z glutem. Dziś mamy się pojawić u lekarza kontrolnie.
Pamiętacie, że dziś Dzień Kobiet?
Ja z tejże okazji ruszam na koncert bardzo kobiecy - Ani Dąbrowskiej - z przyjaciółką.
Miłego świętowania w ten słoneczny dzień!


