Translate

czwartek, marca 08, 2012

Dziś

Pobudka 5.50. Myślałam, że zdążę na autobus, który z rannego lenistwa podwiezie mnie pod przychodnię dla dzieci. Nic z tego - nie zdążyłam. 
W przychodni byłam bardzo wcześnie - z uwagi na to, że Młodego musiałam zapisać na wizytę. 
Byłam druga w kolejce. Zapisy są od 7.30, ale wtedy już mogłabym mieć problem z rejestracją Młodego.
Czas oczekiwania nie traktuję jako czas stracony - czytałam książkę "Slow love". Polecam.
A co Młodemu dolega? Badania krwi wyszły niezbyt dobrze - zakażenie bakteryjne. 
Z uwagi na bardzo wysoką gorączkę - antybiotyk został przepisany. Działa, bo gorączka spadła. 
Doszedł męczący kaszel z glutem. Dziś mamy się pojawić u lekarza kontrolnie.
Pamiętacie, że dziś Dzień Kobiet? 
Ja z tejże okazji ruszam na koncert bardzo kobiecy - Ani Dąbrowskiej - z przyjaciółką.


Miłego świętowania w ten słoneczny dzień!



poniedziałek, marca 05, 2012

Przesilenie

W sobotę był fryzjer, jazda tramwajem, budowanie klockami LEGO  w Empiku
 i długi spacer na nogach  z zajezdni tramwajowej do domu.




A z soboty na niedzielę wysoka gorączka, ból brzucha i wymioty. Przesilenie organizmu?
Dziś ciut lepiej.



sobota, marca 03, 2012

Był sobie poniedziałek

W poniedziałek, który już był, zamarzyłam, by Młodemu kupić książkę o Muminkach. Dziwne - ja Muminków nie czytałam, ale pomyślałam, że może Młody zaprzyjaźni się z Muminkami (no i się zaprzyjaźnił!). Dodam, że czytamy dużo. 
Więc sprint z pracy - zaczepiłam o pyszną cukiernię i biegiem do księgarni. Dlaczego biegiem? Bo Młodego trzeba odebrać z przedszkola - czasu mało. A w księgarni ogrom książek. Muminki zakupione, ale zerka na mnie jeszcze Bajka o czasie. Zaczepiała, więc ją już wzięłam.
Wieczorem, jeszcze przed snem rozłożyliśmy się na dywanie w Młodego królestwie i rozpoczęliśmy czytanie. Jest to wycinek jednego dnia dwóch rodzin w dwóch miastach: w Zegarowie Górnym oraz Zegarowie Dolnym. 
Historia o Zegarowie Górnym zaczyna się tak: "W Zegarowie Górnym było prawie wszystko: supermarket, multikino", wszyscy mają telefony komórkowe, brak jest jednego - CZASU.
Natomiast w Zegarowie Dolnym brak było wielu rzeczy. nie było multikina, supermarketu, ludzie nie mieli telefonów komórkowych. Mimo to jednej rzeczy było dużo - CZASU.
Nie piszę, więcej, byście do tej pozycji zajrzeli. Dodam tylko - Młody leży już w łóżku i mówi - mama ty dla mnie znajdujesz czas - bawisz się ze mną (prawda, choć czasami nie mam czasu i muszę Młodego prosić o samotną zabawę), a tata nie ma dla mnie czasu - nie chce się ze mną bawić (budować wielkie aglomeracje, bawić się w "zderzanki autami")..., gra tylko ze mną na PS.
I wiecie co - poprosiłam tatę na dywanik do Młodego i Młody powiedział to jeszcze raz. Mnie serce ukuło - a jakże... A tata nadal się nie bawi. Takiego taty Młodemu brakuje.

Książka, o której pisałam - to "Bajka o czasie" Elizy Piotrowskiej. Zajrzyjcie na jej stronę tu.






sobota, lutego 25, 2012

Krzątająco


Wiosna idzie - ufff. Dzień w końcu dłuższy.
Mimo, że na dworze wiatr prawie wywraca drzewa...
Z Młodym wyobrażamy sobie, jakby nam balkon urwało - to co by się stało??? 
Młody twierdzi, że wtedy można poszybować w chmurach, 
a ja bardzo realnie - mógłby komuś zrobić krzywdę!

Dziś przeprowadziliśmy porządki w Młodego królestwie.
Młody zuch - bez żalu oddał swoje zabawki. 
Myślę, że już cieszą małą dziewczynkę mieszkającą w naszym bloku kilka pięter niżej.

Dodatkowo nastąpiło pożegnanie z kartonowym domkiem - 
do którego bez łez zapakowaliśmy kilka niepotrzebnych rzeczy.

A jutro idziemy do teatru...

Miłego łikendowania.


P.S. Polly paczka czeka na mnie w paczkomacie do odebrania.
Pytanie - jak ją odebrać??





środa, lutego 15, 2012

Słodko

Gdzieś przeczytałam, że to niewłaściwie żyć od weekendu do weekendu. 
Ja łapię się na tym, że tak żyję. 
W weekend łapię oddech.
Odkrywam z Młodym to, co jeszcze przez nas nieodkryte.
A Wy też żyjecie od weekendu do weekendu?





Wczoraj zostałam obdarowana w pracy. 
Miło bardzo ze strony Walentych.
 



sobota, lutego 11, 2012

Róża

Wczoraj byłam w kinie. 
Film Smarzowskiego z Agatą Kuleszą i Marcinem Dorocińskim wbił mnie w fotel. 
Wyszłam wczoraj, a on nadal "siedzi" w mojej głowie.
Muzyka gra w uszach...
Znajdziecie czas i idźcie do kina.
Warto...




wtorek, lutego 07, 2012

"4"

Skreśliłam sześć cyferek za trzy złote. I trafiłam "4". 
Mąż mnie pyta - skąd wiedziałaś? Masz jakiś system? 
Ja na to - tak. Kobiecą intuicję.
Dobrej nocy.