Translate
sobota, lutego 04, 2012
czwartek, lutego 02, 2012
Czwartek inaczej
Poranna kawka dopiero o 13.30.
Dziś wizyta Młodego u kardiologa.
Struna jest, ale EKG nie podoba się Pani Profesor
(porównywalne do listopadowego badania).
Za 3 miesiące powtórka.
I jak tu wytłumaczyć dziecku, jak wygląda ECHO, skoro ja jeszcze takiego badania nie miałam.
Młody dzielny - a nawet bardzo dzielny.
Nie martwię się.
Nie dopuszczam do swojej głowy złych scenariuszy.
Pewno Młodego serducho ma taką urodę.
A Młody śmiga na PS.
środa, lutego 01, 2012
A dziś...
Remont, remontem, a w pokoju brak firanek.
Generalnie nigdy ich nie było, ale zatęskniłam za przytulnym pokojem.
Firanki są uszyte (w szafie, gdyż karnisza brak).
Dziś go zamówiłam - przez internet - oczywiście.
Więc niedługo firanki będą miały swojego przyjaciela i będą cieszyć oko.
Teraz jest tak...
wtorek, stycznia 31, 2012
Zatoki i Australia, a może kolano....
Z uwagi na to, że przechodzone zatoki, umiejscowione w mojej głowie, powiedziały BASTA - i zaatakowały moją głowę tak, że mi pękała, w dniu wczorajszym ruszyłam do lekarza w pracy. Do walki z trudnym przeciwnikiem otrzymałam antybiotyk i L4. Do końca tygodnia rezyduję we własnym M. W pracy dość trudna sytuacja, bo koleżanki ze sekretariatu nie ma prawie od miesiąca (kolanko miało operowane) i my z drugą koleżanką ją zastępujemy (naprzemiennie). Mój dyżur był w zeszłym tygodniu i polegał na tym, że oprócz bieżącej roboty musiałam zrobić zaległą koleżanki z zeszłego tygodnia. Więc siedziałam nadgodziny w robocie. Dobrze, że Młodociany wypuścił się na ferie do dziadków (czytaj moich rodziców), więc byłam nieograniczona czasowo. Powinnam wspomnieć, że koleżanka z sekretariatu nie przeszkoliła nowej zastępującej ze swoich obowiązków. Spadło to na moje barki (a jakże, jak zwykle). Oczywiście mój stan ducha w tej kwestii przedstawiłam szefowi oraz koleżance z chorym kolanem.
Nie dość, że ja poszłam na L4 to koleżanka, która miała właśnie dyżur w tym tygodniu także. Nie wnikam w je stan chorobowy. Jam obowiązkowa i twarda - ona ma inny charakter. Więc nasz sekretariat został opustoszały. Szefostwo zmartwiło się w tej kwestii. Do końca tygodnia nikt nie wystawia faktur, nie obsługuje klientów. Szef dywagując ze mną na temat trudnej sytuacji dodał - a może koleżanka z chorym kolanem (chyba już nie chorym, bo zabieg miała miesiąc temu), pojawiłaby się w pracy?? Podobno ma depresję, więc nie wiem.
Wiecie co, ostatnimi czasy zaglądam na blogi naszych australijskich i kalifornijskich koleżanek i marzy mi się podróż do Australii. Szczególnie teraz to wskazane - zatoki i -17 na zewnątrz. A tam błogie lato.
poniedziałek, stycznia 02, 2012
Z Nowym Rokiem nowym krokiem??
Poukładam, co wymaga poukładania, wyrzucę, co trzeba wyrzucić i wtedy się odezwę.
PS. Na Wasze blogi zaglądam, a jakże.
PS. Na Wasze blogi zaglądam, a jakże.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
