Swego czasu obiecałam napisać więcej nt. choroby Młodego i zdarzeń temu towarzyszących. A więc, 5 września br. , na początek naszego remontu, łyknął wirusa. Wysoka gorączka najpierw. Więc Młodego mama jeszcze w poniedziałek pobiegła do pracy - przygotowała wszystko na spotkanie, które miała koordynować za ok. 1 tydzień w pracy. No i do lekarza z Młodocianym. Pani Doktor Młodego osłuchała i stwierdziła, że jest ok, ale kazała siedzieć w domku. No więc mama została w remontowanym, okurzonym mieszkaniu z Młodym. Wydawało się, że Młody już jest na dobrej drodze do wyzdrowienia, a we wtorek nastąpił przełom. Młody gorączkował, ledwo dychał, nie mógł odkaszlnąć - mama Młodego czekała na początek dnia. No więc w środę z powrotem do lekarza - osłuchowo ok, lekarz kazała mało mówić - zapalenie krtani. W porozumieniu z lekarzem mama wyjechała z Młodym z zakurzonego mieszkania, do swoich rodziców. No więc, Młody gorączkował trochę, słaby, leżał. W nocy gorączkował tak, że Młody zażywał kąpieli - protestując oczywiście. Ibufen nie działał. Rano gorączka spadła - to był czwartek. W nocy znowu gorączka, której mama Młodego nie mogła zbić znowu. Z babcią mamy, mama i Młody trafili na pogotowie - okazało się obustronne zapalenie oskrzeli. Augmentin. Podobno Młody wraz z mamą trafił do dobrego lekarza. Mieliście szczęście - tak powiedziała Pani Aptekarka. Ale zwolnionko mamie Młodego się kończyło, więc poszła do przychodni dziecięcej w mieście jej rodziców. No i tu przeżyła szok. Po pierwsze, mimo, że to ta sama kasa chorych, to niekoniecznie chcieli Młodego przyjąć, a o zwolnieniu to można zapomnieć. Więc wkurw mamę wziął. Powiedziała, co o tym sądzi . Więc przyjąć już Młodego i mamę chcieli przyjąć, ale o zwolnieniu mogła zapomnieć. No więc mama ruszyła głową i zadzwoniła do swojego lekarza i wszystko załatwiła. Jednak niesmak do państwowej przychodni został. Rodzice mamy Młodego wpadli na pomysł, by udać się do prywatnej przychodni która ma umowę z ZUS - zapisać Młodego na kontrolę. No i to był strzał w dziesiątkę... Tam super obsługa - niech Pani przyjdzie wcześniej, byśmy książeczkę skopiowali itd. Mama Młodego była pod wrażeniem... I tak sobie mama Młodego myśli - niektóre przychodnie to strata pieniędzy - mama Młodego myśli o tej państwowej - lekarze siedzą samotnie, dzieci brak. Ech ten system...