Translate

piątek, lipca 01, 2011

Tapeta  na moim blogu odwzorowuje pogodę dzisiejszego dnia. Pada, pada  i jeszcze raz pada. Patrzę w niebo i nie widzę szans na słońce. Zaglądam do internetu na pogodę długoterminową i nad morzem też nie widzę szans na słońce, przynajmniej do wtorku... Ech...Na dodatek Młody nieładnie kaszle. No cóż jedziemy. W duchu modlę się, by Młodego kaszel nie przeszedł w coś poważniejszego. Walizki prawie spakowane, jeszcze muszę zrobić zakupy prowiantowe i jutro rano w drogę. Ok. 16 powinniśmy być na miejscu. Pierwszy raz z Młodym jadę autobusem dalekobieżnym. Zawsze autem, a teraz inaczej... A teraz coś pozytywnego: w końcu udało mi się wejść na blog Polly - przesłałam przez sito. O komentarzu na razie mogę zapomnieć.
Do miłego...

środa, czerwca 29, 2011

Prawie wakacyjnie...

Prawie wakacyjnie oznacza, że dziś z przedszkola wracałam jak wielbłąd. Obok zwykłych zakupów, pieska Młodego - Herosa, tarmosiłam ogromną torbę ze skarbami przedszkolnymi, czyli pościel, piżama, strój na gimnastykę, prace Młodego oraz książkę w 4. częściach. Także troszkę tego było. Jednak jak na każdą mamę przystało, obarczona tymi ciężarami... rozmawiałam przez telefon, a jakże. A co poza tym u nas? We wtorek rano musiłam oddać swojej cennej krwi do celów badawczych, powrotną drogę zaplanowałam sobie przez park. Zielono, pachnąco, ludzie spokojnie idący do pracy - to u nas rano niecodzienny widok. Kocham wiosnę, lato, bo wtedy takie szwędanie jest wskazane.
Sprawa nadal nierozwiązana - nie mogę dodać komentarzy u Bovary - więc komentuję tutaj: zadroszczę wakacyjnego bezstroskiego czasu; nastepnie u Polly nadal jestem nieproszonym gościem, czytaj - nie mogę wejść (wali błędem).
Tak poza tym to od piątku jestem na urlopie (HURA!!!). Za tydzień wracam do pracy na tydzień i później znowu wolne. Młody ma wakacje - szkoda mi go było wysyłać na dyżury wakacyjne, więc na maksa organizuję mu czas w lipcu. W sierpniu trochę moi rodzice, trochę mąż mój...
Gdybym się nie odzywała do 2 lipca (wtedy autobus będzie nas wiózł nad morze) WSPANIAŁYCH WAKACJI.  Melduję się po powrocie.

poniedziałek, czerwca 20, 2011

Nie i koniec

W sobotę byłam z Młodym na pokazach samochodowych. Obecność obowiązkowa z uwagi na to, ze Młody to ogromny fan samochodów i malarz (o tym już pisałam). Podczas imprezy było wiele imprez towarzyszących, tzn, można było malować, zjeżdźać na dmuchańcach itp. Na jednym ze "stoisk" była możliwośc kolorowania obrazków z samochodami. Młody zasiadł do malowania - a jakże. Podczas, gdy malował dosiadł się do niego animator z mikrofonem i pyta Młodego - jak ma na imię, ile ma lat - Młody odpowiada średnio ochoczo do mikrofonu. Kolejne pytania Pana to, czy Młody chce wziąść udział w konkursie? - Młody: nie. To czy chce wygrać nagrodę? Młody: nie (i tu zdziwko Pana - dzieci zabijają się o nagrody, a Młody ma to w tylnich pokładach). Jednak za konsekwencję dostał nagrodę. Obśmiałam się strasznie.
Dziś atrakcji był cd. Byliśmy na basenie. No i tu miłe zaskoczenie. Jeszcze niedawno Młody asekuracyjnie podchodził do basenu, a teraz sam "pływa" w kole i rękawkach.
 Miłego tygodnia.

środa, czerwca 15, 2011

Prokreacja...

Przeczyłam posta jednej z blogowiczek. Dziecka drugiego nie będzie - taka jest decyzja. Ano moja taka sama. Chciałabym mieć dwójeczkę, jednak wiem, że nie dałabym rady z dwójką - praktycznie trójką plus chłopiec wersja duża. Musiałabym wrócić do pracy, a biorąc pod uwagę, że jestem uporządkowana (czasami aż za bardzo), dużo czasu poświęcam Młodemu - bardzo dużoooo...,dom, zakupy to reasumując - sporo. Nie narzekam, nie rozpaczam, na zimno stwierdzam, że tak jest. Mąż chciałby drugie dziecko, jednak wychowanie na moją głowę spada. A w małżeństwie cięzko jest - są te lepsze i gorsze momenty. I łapie czasami doła  - szczególnie jak jestem w weekendy na placu zabaw - że my z Młodym zawsze sami. Ano tak jest. Jakie macie plany na wakacje?? Ja z Młodym mknę nad morze na tydzień na początku lipca wespół z moją siostrą i jej dziewczynami. Super. A później na tydzień do pracy, no i znowu dwa tygodnie wakacji. Młody ma wakacji dwa miesiące - więc lipiec ja z nim spędzam praktycznie cały.
A teraz pytanie do Polly. Dlaczego ja na Twoim blogu nie mogę dodać komentarz?? Kręci, kręci i nic. Oto jest pytanie.

czwartek, czerwca 02, 2011

Dzień Dziecka

Wczorajszy Dzień Dziecka był niesamowity. Młody był pod skrzydłami taty po przedszkolu. Ja musiałam dłużej zostać w pracy - mieliśmy audit. Wynik pozytywny. Wieczorem zadzowniła do mnie mama i od której, pierwszy raz, będąc już dorosłą osobą usłyszałam, że z tatą bardzo mnie kochają i wspierają w tym wszytkim, co robię i jakie decyzje podejmuje. Dodała, że mam dobre serce  i jestem dobrym człowiekiem. Miło było usłyszeć to z maminych ust... Naprawdę....

sobota, maja 21, 2011

No to jestem...

Nowy laptop zaprzyjaźnił się  z naszym starym dekoderem. Po starym pozostało na razie wspomnienie. Siedzi sobie w szafie u Pana Informatyka - może będzie działał... Także jestem, wróciłam. Tylko czasu brak. Blogowe zaległości nadrobiłam.... Ufff.
Dziś u nas piękna pogoda, choć burzowo, burzowo. Wczoraj na niebie piękne błyskawice gościły - to już symptom lata. Młody wtulał się we mnie mocno, bo błyskawic się boi. A ja nie. Lubię na nie patrzeć. A dziś leniwie. Ja jeszcze w piżamie przy laptopie, Młody gra (pozwalam mu na to, a jakże w dawkach rozsądnych). Muszę jeszcze przygotować obiadek, ogarnąć mieszkano i na dwór pójdziemy. A jutro komunia - cz. 2. Część 1 była w zeszłą niedzielę - bardzo kameralna i rodzinna. Jutro cz. 2 - przeciwieństwo tej pierwszej. Prawie jak wesele... Ech nie lubię takich imprez, ale cóż......
Miłego łikendowania i pięknie pogody.

piątek, maja 06, 2011

Czy to weekendowanie????

Kochani donoszę, że od trzech tygodni nie mam internetu. Mam laptop pożyczony. Ale co mi po nim, jak mój dekoder od internetu nie chce z nim zaprzyjaźnić. No może za dwa tygodnie odzyskam swoją maszynę, raczej naszą.
Polly dziękuję za życzenia świąteczne!!!!!!!!!!!!!!!! BARDZO DZIĘKUJĘ.
Miłego łikendowania.
ps. Postaram się nadrobić zaległości, jak machina zadziała.