Translate

piątek, marca 11, 2011

Kreatywność przede wszystkim

W związku z siedzeniem w domku staramy się z Młodym kreatywnie spędzać czas. I tak dziś, m.in. malowaliśmy farbami z tuby. Na stoliku stał kubek z wodą, farby poodkręcane, no i moja mięta  - na mój obolały brzuch. Malujemy oczywiście auta w różnych wariacjach. Młody tak się zaangażował w malowanie, że swój pędzel zamiast zamoczyć w kubeczku z wodą, włożył do mojego kubaska z miętą. Mięta nabrała koloru czarnego. Nie ryzykowałam, nie próbowałam. Nie wiem, czy wtedy miałaby efekt leczniczy.

czwartek, marca 10, 2011

Wiosna???

Ja to już chyba zacznę się powtarzać w tych moich postach. Znowu siedzę w domku z Młodym. Rota nas zatrzymał w domku. A zaczęło się w piątek w nocy. We wtorek Młody z ogromną chęcią pojechał do moich rodziców do sanatorium - już zdrowy - (u Rodziców full service jest), no i od środy biegunka znowu. Coś mi się wydaję, że moja mama nie zrealizowała moich próśb - dieta, niewychodzenie na dwór. No i Młody biegunka mega.  W środę po Młodego pojechałam, zrywając się z pracy, wespół z moim mężem. Od razu do lekarza - bo Młodego siusiak bolał - a wiadomo, że susiak to ważna rzecz. Okazało się, że to rota, ale mocz do analizy oddany. Mnie rota trzyma już od poniedziałku. Ledwo w pracy siedziałam. Więc tym razem ja jestem na zwolnieniu dziś i jutro. Z Młodym bąblujemy sobie. I tak sobie myślę, że ten pierwszy rok przedszkola to daje nam w kość. Mam nadzieję, że drugi rok będzie lepszy.
Jak tak Młody choruje to czasami mam ochotę uciec z tej wielkiej aglomeracji, gdzie chorób tyle ile i ludzi. Tłumaczę sobie jednak - tutaj jest mój dom i tu jest moje miejsce. Polubiłam tłoki w przedziałach, tłum ludzi na ulicy, choć sama czasami zwolnić bym chciała.
Zwalniam wtedy, gdy Młody chory. Jestem w domu. Oby do wiosny.

poniedziałek, lutego 28, 2011

No to już po...

oczywiście zasłużonym urlopie. Tatry przywitały nas śniegiem. Mąż mój twierdzi, że my zawsze ściągamy dobrą aurę - nie tylko tę w przenośni. Młody kocha jazdę samochodem. Dodam, że ja  zajmuję miejsce z tyłu. Młody z tatą z przodu. Lepsza widoczność jest po prostu. Młody jechał jeszcze z katarem i kaszlem, który w górach jak ręką odjął. Mimo siarczystego mrozu -15 stopni C, Młody na dworzu spędzał 3 godziny dziennie. Obejrzał wszystkie ratraki na stokach - stał się ich fanem, wydeptywał w śniegu rysunki - w tym dziewiczym. Rysunki przedstawiały samochody, oczywiście. Jeździł na sankach. Robił jamy w śniegu. A co robiła mama Młodego? Ano jeździła na nartach z instruktorem i bez - mimo braku bielizny termicznej. Pupsko mi nie zmarzło. A mąż tejże mamy i żony? Zajmował się Młodym w tym czasie.
Także Smykolandia stała się  fanem nart. Już myśli o następnym wyjeździe...

piątek, lutego 18, 2011

Informacyjne

No to jutro ruszymy w góry. Lecę pakować Młodego i siebie. Mąż pakuje sie sam. Do usłyszenia za tydzień.
ps. tylko gdzie jest moja bielizna termiczna i skarpety na narty? 5 lat ich nie zakładałam, więc wsiąkły. Chyba u rodziców, czyli far far away. I tak na nartach nie zamierzam jeździć. Kolano mi dobrzało dwa lata po ekscesach zimowych. PA. 

niedziela, lutego 13, 2011

Nieodpowiedzialność rodziców

Dziś będzie o przedszkolu. Nie o tym, że jest fajne. Bo wiadomo. Tam właśnie Młody nauczył się samodzielności, drygania (na jego udział w Tańcu z Gwiazdami nie mam co liczyć).
A będzie o chorobach przedszkolnych, o tym, że rodzice prowadzą do przedszkola dzieci chore - nie zaziębione, ale chore. A więc Młody do czwartku wieczorem był zdrowy. Jak mył zęby zakaszlał jak gruzlik i się zaczęło.  Ja czytając Młodemu bajkę w czwartek wieczorem zadałam pytanie - a kto Cię Młody tak zaraził? Młody na to Julka. No fajnie pomyślałam.Jeszcze takiego mega kaszlu nie miał, doszedł i katar. Dzięki Bogu, że nie gorączkuje. Mąż w piątek został z Młodym, ja idąc do pracy zajrzałam do przedszkola. No i Pani Kasia , która pomaga Paniom ze szkrabami, zadała mi pytanie o Młodego? Ja powiedziałam, jak się czuje i streściłam moją rozmowę z Młodym. Pani Kasia na to, że faktycznie Julka ma mega kaszel i katar i tak chodzi do przedszkola. Wieczorem, wracając z pracy, zajrzałam do przedszkola, bo musiałam podpisać oświadczenie woli (kontynuacja przedszkola) i rozmawiam z jedną z Pań wychowaczyń. Mówię o moim wkurwie mega. Ona na to, że Julka to od września wiecznie kaszle. W czwartek było zebranie i Pani po zebraniu rozmawiała z mamą Julki o jej stanie zdrowia. Julka miała nie przyjść do przedszkola, tylko się wykurować. I co zrobiła mama Julki w piątek? Przyprowadziła Julkę do przedszkola. Słyszałam jak Julka kaszle - okropnie i katar do pasa.
Reasumując wkurw mnie mega bierze, jak ludzie chore dzieci do przedszkola prowadzą. Ja nie wiem, czy nie zdają sobie sprawy, że długo nieleczony kaszel może przejść w astmę?????
Ja się dwoję i troję, by iść do pracy i zorganizować opiekę dla Młodego. Muszę iść do pracy, bo koleżanka na urlopie, jesteśmy przed auditem (dodatkowo zastępuje koleżankę, która jest na macierzyńskim). Także od poniedziałku w pracy Smykolandia x 3, czyli w trzech wydaniach.A za tydzień mam urlop ....

poniedziałek, lutego 07, 2011

Robercie trzymam mocno kciuki

Modlę się mocno za Ciebie, Robercie.

Robercie duży sił w powrocie do zdrowia.  Nie poddawaj się - jesteś waleczny na torze, pokazujesz swoją klasę. Teraz masz i przeciwnika i sprzymierzeńca w Twoim ciele. Wierzę, że sobie poradzisz i wsiądziesz jeszcze za kierownicę swojego boilda.

Ech to nasze życie potrafi nas zaskakiwać. Informacja o Robercie Kubicy spadła na mnie, jak grom z nieba. Wiem, wiem, że sport, jaki uprawia należy do skrajnie niebezpiecznych. Jednak ten, kto nie ryzykuje nie ma nic (przede wszystkim ogromniej satysfkacji).


http://www.youtube.com/watch?v=NMoyxG6aGiA


niedziela, lutego 06, 2011

Byłam, widziałam, polecam ...

Po czterech latach pierwszy raz z moim mężem byliśmy razem w kinie. Na filmie bardzo melodyjnym, do tej pory w uszach mi gra.

Serdecznie polecam. A tu zapowiedź.
http://www.youtube.com/watch?v=ezg6FYWp5HY