Translate

poniedziałek, lutego 07, 2011

Robercie trzymam mocno kciuki

Modlę się mocno za Ciebie, Robercie.

Robercie duży sił w powrocie do zdrowia.  Nie poddawaj się - jesteś waleczny na torze, pokazujesz swoją klasę. Teraz masz i przeciwnika i sprzymierzeńca w Twoim ciele. Wierzę, że sobie poradzisz i wsiądziesz jeszcze za kierownicę swojego boilda.

Ech to nasze życie potrafi nas zaskakiwać. Informacja o Robercie Kubicy spadła na mnie, jak grom z nieba. Wiem, wiem, że sport, jaki uprawia należy do skrajnie niebezpiecznych. Jednak ten, kto nie ryzykuje nie ma nic (przede wszystkim ogromniej satysfkacji).


http://www.youtube.com/watch?v=NMoyxG6aGiA


niedziela, lutego 06, 2011

Byłam, widziałam, polecam ...

Po czterech latach pierwszy raz z moim mężem byliśmy razem w kinie. Na filmie bardzo melodyjnym, do tej pory w uszach mi gra.

Serdecznie polecam. A tu zapowiedź.
http://www.youtube.com/watch?v=ezg6FYWp5HY

środa, lutego 02, 2011

Miała być kawa i co....

Kawy dziś nie było. Była, ale w pracy, jeszcze chlupałam zimną popołudniową porą. Do 18.30 zasiedziałam się wśród papierzysk, które zagruzowały moje biurko. Dałam jednak radę. Trochę się odkopałam, wszyscy na mnie czekali z zadaniami, wyzwaniami, problemami. Najważniejsze, że jak weszłam, to każdy o Młodego się pytał. No i jak Młody, jak Młody. Miło, że pytają. Z żadnych ust nie usłyszałam pretensji, że mnie nie było tydzień. Więc w takiej sytuacji dziękuję Bogu, że pracuję, gdzie pracuję. Natomiast jutro chyba będzie kawka. Zadnych nadgodzin. A co u Młodego? Przed wyjazdem powiedział, że jedzie na 400 dni do dziadków. Babcia, czyli moja własna ukochana mama, streściła mi, co i jak z Młodym przebywającym poza domem. Po pierwsze - do swojego domu się nie wybiera. Po drugie - babcia wspomniała mu, że u niej też jest przedszkole i może u nej chodzić. Na co Młody - czy w jej przedszkolu coś trzeba robić, tzn. zbierać zabawki, spać (to jest jego ogromny ból). Mama na to, że nic nie trzeba robić. Młody stwierdził, że on chce chodzić do takiego przedszkola. Prawdziwy facet - jak sie patrzy - z niego. A z mamą swoją - Smykolandią - nie chce rozmawiać. W końcu jeszcze się nagadamy... Ech czasami fajnie Młodego wysłać na banicję. Choć tęskno mi...

wtorek, lutego 01, 2011

No to mamy wtorek

Młody lepiej. Prawie już zdrowy był - lekki kaszel pozostał. Jednak w poniedziałek zawitali do nas dziadkowie - moi rodzice. Dziadek miał mieć lekki katar - jednak wyglądało na to, że dziadka wirus niezły bierze. Także dziadka do Młodego łózka na wieczór skierowałam, nasmarowałam, zinhalowałam, dałam leki. Babcia cały wieczór spędziła u kosmetyczki i manikurzystki, czytaj u mojej siostry, która zupełnie czymś innym się zajmuje zawodowo. Młody spał ze mną i z moim mężem. No i Młody dziś rano lekki katar nabył. Mam nadzieję, że choróbstwo znowu się nie rozwinie. Jutro wracam do pracy. Młodego do końca tygodnia wyekspediowałam do dziadków -  strasznie lubi tam jeździć. A mi wtedy jeździ w brzuchu, setki pytań mam w głowie - jak Młody, czy się nie rozchoruje itd. Mam nadzieję, że teraz na katarze się skończy. Oby. Wystarczy tego chorowania.
Powiedzmy, że mam labę. Mogę spokojnie do domu wracać. A nawet o rozpusto - mogę się z kimś na kawkę umówić. Zaraz biorę się za zadania z pracy. Muszę nadgonić moją "nieobecność".

czwartek, stycznia 27, 2011

Wychowawczo i nie tylko

Właśnie taka złość mnie rozpiera na Młodego. Na siebie poniekąd także, bo dałam się sprowokować i powiedziałam  - jesteś rozpuszczonym gówniarzem. Pluję sobie w brodę. Młody jest rozpuszczony - brzydko się odzywa, pyskuje i nie chce wykonywać poleceń. Chyba, że mnie już tak mocno rozeźli to wtedy się podporządkowuje. I nie uciekam od odpowiedzialności za ten stan. Tłumaczę siebie twierdząc, że jestem zabieganą mamą. Wiem, że to nie jest wytłumaczenie. Więc zaczynam pracę nad Młodym i nad sobą, by Młody nie wszedł na głowe za 5 lat, bo już zaczyna.  Dziwne w tym wszystkim jest to, że w przedszkolu bardzo grzeczne dziecko, a w domu szatan. Nie wiem, czy inne mamy mnie poprą - podobają mi się rady Pani Doroty Zawadzkiej. Koniecznie muszę wrócić do jej książek. Jakoś trzeba popracować nad Młodocianym, no i nade mną. Ktoś by spytał, a gdzie w tym wszystkim tata. Tata zawsze ma dobre chęci, tylko z wytrwałością róźnie. U mnie także. Jednak cel ma charakter priorytetowy, więc trzeba wziąć byka za rogi.
A z nowości u nas to: jestem szczęśliwą posiadaczką zmywarki - wybrałam, zamówiłam, zapłaciłam. Mąż podłączył (jest jakieś niewielkie kapanie z zaworu z ziemną wodą, ale do okiełznania). Jeśli chodzi o sprawy zdrowotne - to wszyscy staliśmy się ofiarami wirusa grypowego, czyli wymioty, kaszel i katar i ogólne osłabienie.  W tej kwestii debiut należał do męża w piątek. W poniedziałek dołączyłam ja i Młody. Ja musiałam się szybko pozbierać, bo Młody wymiotował, gorączkował itd. Już jest lepiej. Do wtorku włacznie jestem na zwolnieniu.

środa, stycznia 19, 2011

Balowo

Młody miał dziś w przedszkolu bar karnawałowy. Bez blasku fleszy apratów rodziców. Strój został uszyty na szybko "rękoma" mamy i taty -  kocilla z Garfilda. Tata jeszcze rano Młodemu namalował wąsy i kły - maminą kredką do brwi. Odbieram Młodego z przedszkola z resztkami charakteryzacji na twarzy i pytam- czy bawił na balu, czy tańczył. Na to Młody - stałem z kolegą i patrzyłem przez okno. No to Młody się wytańczył na całego. Ale kocilla była tylko jedna....

sobota, stycznia 15, 2011

Pracowicie

Dziś ranek zaczęłam pracowicie i to bardzo. Nadzwyczajniej w świecie poszłam do pracy. Nie przypadek - taki był plan. Zrobiłam duży progres w pracy, bo nikt mnie o nic nie pytał, prosił, telefony nie dzwoniły. Mijający tydzień był zupełnie nieprzewidywalny. Tak jak każdej pracującej mamy. Jeśli masz dzieci to twoje życie jest bardzo bogate w różnej maści wydarzenia. Młody z mega glutem został w domku, a ja z nim. I tak w kratkę. Na zmianę z teściową. Praca-dom-dom-praca. No dobrze - lecę coś wciągnąć, bo mam ogromnego głoda.
Aha zapomniałam dodać. Młody doskonali swój warsztat artysty  - rysownika. Stawia sobie na ławie samochód i go rysuje! Niezły jest. Postaram się wrzucić jakiś rysunek Młodego. Oczywiście z autem - bo tylko takie mam w kolekcji.

Oto jedna z wielu. U nas wystawa w domu. Na szafie w Młodego pokoju prace są dostępne all day and all night. Zdjęcie z mojego telefonu, więc jest jakie jest.

autor: Młody lat 4